Rewolucja kopernikańska upowszechniła pogląd, że Ziemia nie stanowi centrum Wszechświata, a jest zaledwie jedną z planet krążących wokół Słońca. Nowa wizja świata poważnie zachwiała średniowieczny dogmatem, głoszącym , że człowiek jako najdoskonalsze stworzenie boskie jest podmiotem wszystkiego, co istnieje. Pobudzała wyobraźnię, skłaniała do refleksji.
To właśnie wyobraźnia zgubiła XVI-wiecznego myśliciela włoskiego Giordana Bruna - spłonął na stosie między innymi za rozważania o nieznanych dalekich światach, na których żyją istoty inteligentne. Z czasem jednak zaczęto uważać na naturalne, że inne planety, podobnie jak Ziemia, mogą być Ziemia, mogą być zamieszkane przez istoty rozumne. Emocje budziły jedynie dociekania, kim są nasi kosmiczni sąsiedzi. Jeden z największych filozofów nowożytnych, Immanuel Kant (1724-1804), zakładał na przykład, że im planeta leży dalej od Słońca, tym jej mieszkańcy są doskonalsi fzycznie i moralnie. O ileż lepiej zorganizowani od Ziemian musieli być, zdaniem Kanta, Jowiszanie, mając do dyspozycji dobę zaledwie dziesięciogodzinną, o czrternaście godzin krótszą niż nasza.
Wielką sensację wzbudziło pod koniec XIX wieku odkrycie włoskiego astronoma Giovanniego Virginia Schiaparellego, który zobaczył na Marsie system kanałów, charakteryzujący się - jak twierdził - "nieopisaną prostotą i symetrią, która nie może być dziełem przypadku". Już wcześniej przypisano tej planecie pory roku podobne do ziemskich. Odkrycie Schiaparellego wywołało prawdziwe "mersjańskie" szlaeństwo: kanały uznano za długo oczekiwany dowód na istnienie obecnej cywilizacji. Wkrótce jednak dowiedziono, że to tylko złudzenie optyczne ...
Jeszcze na początku naszego wieku twierdzono, że gęste chmury wokół Wenus są zbudowane z kropel wody, co powinno sprzyjać rozwojowi bujnej roślinności. W drugiej połowie XX wieku wiedza o kosmosie, a zwłaszcza o Układzie słonecznym, bardzo się rozwinęła i pogłębiła dxzięki nowoczesnym urządzeniom i technikom badawczy,m . Upadły mity o Marsjanach, Jowiszanach i wenusjańskich lasach (powierzchnia Wenus wręcz się gotuje wskutek panującego tam efektu cieplarnianego; chmury nad nią składają się prawdopodobnie z kwasu siarkowego). Zmieniły się oczekiwania dotyczace poszukiwań życia - nawet najmniejsza bakteria znaleziona poza naszą planetą spowodowałaby wielki przełom naukowy. Śladów życia szuka się, sprawdzając obecność wody, tlenu i związków węgla. Złożono bowiem, że powino się ono rozwijać (podobnie jak na Ziemi) tam, gdzie w procesie fotosyntezy dwutlenu węgla przy udziale światła słonecznego zamieniany jest na tlen, przy czym do rozwoju żywych organizmów niezbędna jest woda.
Merkury i Wenus są zbyt gorące, aby można było zakładać, że znajdzie się tam wodę w stanie płynnym. Gazowe olbrzymy, czyli Jowisz, Saturn, U?ran i Neptun, bardzo odległe od Słońca, na zewnątrz ciemne, zimne, nękane huraganowymi wiatrami, w swoich wnętrzu mają prawdopodobnie dość ciepła, aby utrzymać jakąś formę życia. Są to jedynie przypuszczenia - wysyłane tam próbniki tonęły w warstwach atmosfery tych planet. Pluton - świat lodu, skał i ciemności - nie wydaje się dobrym miejscem dla rozwoju życia. Nie można go jednak absolutnie wykluczyć, poniweważ na ziemi odkryto formy życia, którym jest zbedne zjawisko fotosyntezy. Są to bakterie beztlenowe oraz organizmy egzystujące w absolutnych ciemnościach na dnie morza.
Największe nadzieje wiążemy wciąż z Marsem. Odnaleziono tam zagłębienia przypominające wyschnięte koryta rzek, co nasuneło przypuszczenie, że kiedyś na tej planecie była woda, a więc, być może, życie .. Wielkie oczekiwania wzbudziły wyniki rozpoczętych w 1996 roku badań nad meteorytem z Marsa, który spadł na Antarktydę 13 tysięcy lat temu. Meteoryt zawiera ślady związków organicznych węgla, przypominających te, które powstają podczas rozkładu planktonu lub towarzyszą rozwojowi pewenych bakterii.
Być może, odkryte związki są jednak pochodzenia chmemicznego i trafiły na Marsa podczas tworzenia się Układu Słonecznego. Przyjęto hipotezę, że życie na Marsie (jeśli istniało i nie wyginęło) schowało się do wnętrza planety. W pierwszej połowie roku 1997 na "czerwonej planecie" - jak nazywany jest Mars - wyglądowała amerykańska sonda "Pathfinder", która między innymi pobiera i analizuje próbki tamtejszej gleby. Może wkrótce dostarczy nowego materiału do badań. Ciekawostką jest "twarz Marsjanina" - twór geologiczny na powierzchni planety, przypominający twarz człowieka.
W ostatnich latach astronomiwe dostrzegali kilka nie znanych dotąd planet spoza naszego Układu Słonecznego. Są dużo większe od Ziemi, krążą wokół wiazd podobnych do Słońca. Przypuszcza się, że na niektórych z nich jest wodaw stanie płynnym - może więcwystepować tam życie, choćby w prymitywnej formie. Główny problem w badaniach nad strukturą tych ciał stanowi odległość. Ziemska sonda dotarłaby do nich za setki czy nawet tysiące lat. Szansą na zbadanie dalekich planet jest rozwój techniki spektroskopowej. Za pomocą spetroskopu można analizować widmo światła pochodzącego z obserwowanego obiektu, a dzięki zastosowaniu podczerwieni da się wyróżnić w nim obecność wody, tlenu, dwutlenku węgla.
Na takie odległe planety przeniesiony zostały również marzenia o istotach podobnych do nas, których istnienie tak bardzo wszystkich fascynuje. Wciąż brak pewności, że ich nie ma, więc może jednak są...
Wielkie emocje budzą doniesienia o niej zidentyfikowanych obiektach latających, czyli UFO - pierwsze pochodzą już z końca XIX wieku. Wiele tych zjawisk znalazło logiczne wytłumaczenie, reszta pozostała zagadką. Jedną z najciekawszych tajemnic UFO jest domniemana katastrofa pozaziemskiego pojazdu, który miał się rozbić w 1947 roku w pobliżu amerykańskiej bazy lotniczej Roswell w stanie Nowy Mask.
Badacze UFO uznali, że armia ukryła martwych kosmitów i całą sprawę zataiła przed opinią publiczną. Rewelacją stało się opublikowanie zdjęć dokumentujących sekcję zwłok rozbitków z Roswell. zapis na kliszy rzeczywiście pochodzi z 1947 roku, jednakże operacja mogła zostać upozorowana.
Wiele osób przyznaje się do bezposredniego spotkania z istotami pozaziemskimi. Niektórzy twierdzą, że po uśpieniu poddwani byli eksperymentom medycznym. Są nawet stowarzyszenia "ofiar UFO", domagające się uznania ich relacji za prawdziwe. Szwajcarski pisarz, Erich von Daniken, głosił tweorię mówi∑acą , że do rozwoju naszej cywilizacji przyczyniła się wizyta przedstawicieli wysoko rozwiniętej cywilizacji z kosmosu. mieli oni przekazać ziemianom część swojej wiedzy. Choć argumenty Danikena, takie jak na przykład bardzo stare rysunki naskalne przedstawiające postacie, które przypominają dzisiejszych kosmonautów, przemawiają do wyobraźni, zarzuca mu się brak obiektywizmu i naginanie faktów do swojej teorii. Nie brak organizacji skupiających zapalonych badaczy wizyt kosmitów na Ziemi - powstają opracowania naukowe, organizowane konferencje i zjazdy. Niestety, oficjalna nauka ignoruje ich prace. Ufolodzy raczej nie podzielą losu spalonego na stosie Giordana Bruna, jednak bardzo często zarzucają nauce, że przypomina inkwizycję - nie dopuszcza do uznania nowej, odmiennej wizji świata. Warto dodać, że pewność, iż w kosmosie żyją inne istoty rozumne, zachwiałaby budowanym przez wieki wizerunkiem człowieka. Zrodziłby się niepokojące pytania: Czy kosmici zostali stworzeni przez Boga? Czy mają zasady moralne podobne do naszych? Czy ich rozwojem sterowała teoria ewolucji?
Oficjalną próbą odnalezienia cywilizacji pozaziemskich był uruchomiony w latach sześćdziesiątych naszego wieku w Stanach Zjednoczonych program SETI. Jego zdaniem było prowadzenie stałego nasłuchu fal radiowych z kosmosu w celu wyodrębnienia sygnałów emitowanych przez istoty rozumne. Oparto się bowiem o założeniu, że inteligentni kosmici korzystają, tak jak Ziemianie, z urządzeń emitujących fale radiowe. W lartach 1977-1990 odebrano z kilku gwiazdozbiorów sygnały, które uznano za sztuczne. Potem zaprzestano nasłuchu. Kontynuacją SETI jest sonsorowany przez prywatne firmy program "Phoenix", który stawaia sobie za cel systematyczne i dokładne poszukiwanie sygnałów radiowych z otoczenia około tysiąca gwiazd podobnych do Słońca. W 1998 roku zostanie do tych badań wykorzystany największy na świecie radioteleskop "The Arecibo" - jego antena ma 305 metrów średnicy. Jeśli jednak rozwinięci intelektualnie kosmici używają innych fal, niż sugerują to naukowcy. Jeden z uczonych podsumował takie wysiłki, mówiąc, że możemy być podobni do prymitywnych plemion, które mieszkają w sąsiednich dolinach i komunikują się ze sobą za pomocą bębnów i gońców, nie wiedząc, że wokół nich i ponad nimi przebiegawysoko rozwinięty światowy przekaz informacji.
Sens poszukiwania życia w kosmosie jest wręcz kwestionowany przez radykalnych biologów. Ich zdaniem, życie na Ziemi jest tak unikalnym i przypadkowym połączeniem cząsteczek, że prawdopodobieństwo powtórzenia się takiej zbieżności praktycznie nie istnieje. Inni uczeni uważają, że materia i energia mogą mieć zakodowaną zdolność do rozszerzania się i łączenia cząsteczek. Oznacza to, że we wszechświecie może istnieć pewna liczba planet, na których występują warunki sprzyjające powstaniu życia, choć może być ono bardzo odmienne od naszego. Wciąż nasuwają się wątpliwości dotyczące założeń naukowych o obranych technik badawczych: nie wiadomo, czego właściwie szukamy i czy wybraliśmy dobre metody. Poszukiwania życia poza Ziemią przypominają błądzenie po omacku i są wciąż ponawianą próbą zaspokojenia fantazji o innych, lepszych światach.
Kiedyś za taką fantazję uznawano pogląd, że Ziemia obraca się wokół Słońca.
A jednak się obraca.
Wciąż brakuje dowodu na istnienie życia na Marsie
Naukowców, pisarzy i artystów fascynuje możliwość "przeprowadzki" mieszkańców Ziemi w przestrzeń kosmiczną. Być może , w przyszłości uda się kontrolować siły grawitacyjne - powstaną wtedy latające miasta opisywane często w powieściach science fiction.
Od dawna poszukujemy istnienia życia we wszechświecie. Być mnoże, tajemnicze ślady znajdowane w różnych miejscach na Ziemi są powodem odwiedzin odwiedzin przybyszów z innych planet.
Układ Słoneczny: niebieska kula pokryta zielonymi i żółtymi plamami to ziemia - planeta ludzi, a niewielka czerwona kula tuz za nią Mars. Czy nasz kosmiczny sąsiad rzeczywiście kryje wciąż nie rozwikłaną tajemnicę życia? Czy wewnątrz ogromnej pomarańczowej kuli Jowisza mogą kryć się żywe organizmy?
Fale radiowe płynące z przestrzeni kosmicznej wpadają do olbrzymiego talerza radioteleskopu, następnie odbijają się od niego i skupiają w jednym punkcie.
Jeśeli kosmici korzystają z urządzeń emitujących fale radiowe, to moe już wkrótce ich znajdziemy - właśnie dzięki temu przyrządowi. Jednak analiza fal radiowych jest bardzo trudna, po drodze napotykają wiele zakłóceń
W międzynarodowym Muzeum UFO w Roswell można zobaczyć, jak wygląda mieszkaniec odległej planety - ciało kosmity jest kopią wykonaną na podstawie zdjęć z domniemanej sekcji zwłok rozbitka z latającego spodka. Jego twarz, często pojawiająca się na okłakach ksiązek o UFO, stała się już symbolem.
To właśnie wyobraźnia zgubiła XVI-wiecznego myśliciela włoskiego Giordana Bruna - spłonął na stosie między innymi za rozważania o nieznanych dalekich światach, na których żyją istoty inteligentne. Z czasem jednak zaczęto uważać na naturalne, że inne planety, podobnie jak Ziemia, mogą być Ziemia, mogą być zamieszkane przez istoty rozumne. Emocje budziły jedynie dociekania, kim są nasi kosmiczni sąsiedzi. Jeden z największych filozofów nowożytnych, Immanuel Kant (1724-1804), zakładał na przykład, że im planeta leży dalej od Słońca, tym jej mieszkańcy są doskonalsi fzycznie i moralnie. O ileż lepiej zorganizowani od Ziemian musieli być, zdaniem Kanta, Jowiszanie, mając do dyspozycji dobę zaledwie dziesięciogodzinną, o czrternaście godzin krótszą niż nasza.
Wielką sensację wzbudziło pod koniec XIX wieku odkrycie włoskiego astronoma Giovanniego Virginia Schiaparellego, który zobaczył na Marsie system kanałów, charakteryzujący się - jak twierdził - "nieopisaną prostotą i symetrią, która nie może być dziełem przypadku". Już wcześniej przypisano tej planecie pory roku podobne do ziemskich. Odkrycie Schiaparellego wywołało prawdziwe "mersjańskie" szlaeństwo: kanały uznano za długo oczekiwany dowód na istnienie obecnej cywilizacji. Wkrótce jednak dowiedziono, że to tylko złudzenie optyczne ...
Jeszcze na początku naszego wieku twierdzono, że gęste chmury wokół Wenus są zbudowane z kropel wody, co powinno sprzyjać rozwojowi bujnej roślinności. W drugiej połowie XX wieku wiedza o kosmosie, a zwłaszcza o Układzie słonecznym, bardzo się rozwinęła i pogłębiła dxzięki nowoczesnym urządzeniom i technikom badawczy,m . Upadły mity o Marsjanach, Jowiszanach i wenusjańskich lasach (powierzchnia Wenus wręcz się gotuje wskutek panującego tam efektu cieplarnianego; chmury nad nią składają się prawdopodobnie z kwasu siarkowego). Zmieniły się oczekiwania dotyczace poszukiwań życia - nawet najmniejsza bakteria znaleziona poza naszą planetą spowodowałaby wielki przełom naukowy. Śladów życia szuka się, sprawdzając obecność wody, tlenu i związków węgla. Złożono bowiem, że powino się ono rozwijać (podobnie jak na Ziemi) tam, gdzie w procesie fotosyntezy dwutlenu węgla przy udziale światła słonecznego zamieniany jest na tlen, przy czym do rozwoju żywych organizmów niezbędna jest woda.
Merkury i Wenus są zbyt gorące, aby można było zakładać, że znajdzie się tam wodę w stanie płynnym. Gazowe olbrzymy, czyli Jowisz, Saturn, U?ran i Neptun, bardzo odległe od Słońca, na zewnątrz ciemne, zimne, nękane huraganowymi wiatrami, w swoich wnętrzu mają prawdopodobnie dość ciepła, aby utrzymać jakąś formę życia. Są to jedynie przypuszczenia - wysyłane tam próbniki tonęły w warstwach atmosfery tych planet. Pluton - świat lodu, skał i ciemności - nie wydaje się dobrym miejscem dla rozwoju życia. Nie można go jednak absolutnie wykluczyć, poniweważ na ziemi odkryto formy życia, którym jest zbedne zjawisko fotosyntezy. Są to bakterie beztlenowe oraz organizmy egzystujące w absolutnych ciemnościach na dnie morza.
Największe nadzieje wiążemy wciąż z Marsem. Odnaleziono tam zagłębienia przypominające wyschnięte koryta rzek, co nasuneło przypuszczenie, że kiedyś na tej planecie była woda, a więc, być może, życie .. Wielkie oczekiwania wzbudziły wyniki rozpoczętych w 1996 roku badań nad meteorytem z Marsa, który spadł na Antarktydę 13 tysięcy lat temu. Meteoryt zawiera ślady związków organicznych węgla, przypominających te, które powstają podczas rozkładu planktonu lub towarzyszą rozwojowi pewenych bakterii.
Być może, odkryte związki są jednak pochodzenia chmemicznego i trafiły na Marsa podczas tworzenia się Układu Słonecznego. Przyjęto hipotezę, że życie na Marsie (jeśli istniało i nie wyginęło) schowało się do wnętrza planety. W pierwszej połowie roku 1997 na "czerwonej planecie" - jak nazywany jest Mars - wyglądowała amerykańska sonda "Pathfinder", która między innymi pobiera i analizuje próbki tamtejszej gleby. Może wkrótce dostarczy nowego materiału do badań. Ciekawostką jest "twarz Marsjanina" - twór geologiczny na powierzchni planety, przypominający twarz człowieka.
W ostatnich latach astronomiwe dostrzegali kilka nie znanych dotąd planet spoza naszego Układu Słonecznego. Są dużo większe od Ziemi, krążą wokół wiazd podobnych do Słońca. Przypuszcza się, że na niektórych z nich jest wodaw stanie płynnym - może więcwystepować tam życie, choćby w prymitywnej formie. Główny problem w badaniach nad strukturą tych ciał stanowi odległość. Ziemska sonda dotarłaby do nich za setki czy nawet tysiące lat. Szansą na zbadanie dalekich planet jest rozwój techniki spektroskopowej. Za pomocą spetroskopu można analizować widmo światła pochodzącego z obserwowanego obiektu, a dzięki zastosowaniu podczerwieni da się wyróżnić w nim obecność wody, tlenu, dwutlenku węgla.
Na takie odległe planety przeniesiony zostały również marzenia o istotach podobnych do nas, których istnienie tak bardzo wszystkich fascynuje. Wciąż brak pewności, że ich nie ma, więc może jednak są...
Wielkie emocje budzą doniesienia o niej zidentyfikowanych obiektach latających, czyli UFO - pierwsze pochodzą już z końca XIX wieku. Wiele tych zjawisk znalazło logiczne wytłumaczenie, reszta pozostała zagadką. Jedną z najciekawszych tajemnic UFO jest domniemana katastrofa pozaziemskiego pojazdu, który miał się rozbić w 1947 roku w pobliżu amerykańskiej bazy lotniczej Roswell w stanie Nowy Mask.
Badacze UFO uznali, że armia ukryła martwych kosmitów i całą sprawę zataiła przed opinią publiczną. Rewelacją stało się opublikowanie zdjęć dokumentujących sekcję zwłok rozbitków z Roswell. zapis na kliszy rzeczywiście pochodzi z 1947 roku, jednakże operacja mogła zostać upozorowana.
Wiele osób przyznaje się do bezposredniego spotkania z istotami pozaziemskimi. Niektórzy twierdzą, że po uśpieniu poddwani byli eksperymentom medycznym. Są nawet stowarzyszenia "ofiar UFO", domagające się uznania ich relacji za prawdziwe. Szwajcarski pisarz, Erich von Daniken, głosił tweorię mówi∑acą , że do rozwoju naszej cywilizacji przyczyniła się wizyta przedstawicieli wysoko rozwiniętej cywilizacji z kosmosu. mieli oni przekazać ziemianom część swojej wiedzy. Choć argumenty Danikena, takie jak na przykład bardzo stare rysunki naskalne przedstawiające postacie, które przypominają dzisiejszych kosmonautów, przemawiają do wyobraźni, zarzuca mu się brak obiektywizmu i naginanie faktów do swojej teorii. Nie brak organizacji skupiających zapalonych badaczy wizyt kosmitów na Ziemi - powstają opracowania naukowe, organizowane konferencje i zjazdy. Niestety, oficjalna nauka ignoruje ich prace. Ufolodzy raczej nie podzielą losu spalonego na stosie Giordana Bruna, jednak bardzo często zarzucają nauce, że przypomina inkwizycję - nie dopuszcza do uznania nowej, odmiennej wizji świata. Warto dodać, że pewność, iż w kosmosie żyją inne istoty rozumne, zachwiałaby budowanym przez wieki wizerunkiem człowieka. Zrodziłby się niepokojące pytania: Czy kosmici zostali stworzeni przez Boga? Czy mają zasady moralne podobne do naszych? Czy ich rozwojem sterowała teoria ewolucji?
Oficjalną próbą odnalezienia cywilizacji pozaziemskich był uruchomiony w latach sześćdziesiątych naszego wieku w Stanach Zjednoczonych program SETI. Jego zdaniem było prowadzenie stałego nasłuchu fal radiowych z kosmosu w celu wyodrębnienia sygnałów emitowanych przez istoty rozumne. Oparto się bowiem o założeniu, że inteligentni kosmici korzystają, tak jak Ziemianie, z urządzeń emitujących fale radiowe. W lartach 1977-1990 odebrano z kilku gwiazdozbiorów sygnały, które uznano za sztuczne. Potem zaprzestano nasłuchu. Kontynuacją SETI jest sonsorowany przez prywatne firmy program "Phoenix", który stawaia sobie za cel systematyczne i dokładne poszukiwanie sygnałów radiowych z otoczenia około tysiąca gwiazd podobnych do Słońca. W 1998 roku zostanie do tych badań wykorzystany największy na świecie radioteleskop "The Arecibo" - jego antena ma 305 metrów średnicy. Jeśli jednak rozwinięci intelektualnie kosmici używają innych fal, niż sugerują to naukowcy. Jeden z uczonych podsumował takie wysiłki, mówiąc, że możemy być podobni do prymitywnych plemion, które mieszkają w sąsiednich dolinach i komunikują się ze sobą za pomocą bębnów i gońców, nie wiedząc, że wokół nich i ponad nimi przebiegawysoko rozwinięty światowy przekaz informacji.
Sens poszukiwania życia w kosmosie jest wręcz kwestionowany przez radykalnych biologów. Ich zdaniem, życie na Ziemi jest tak unikalnym i przypadkowym połączeniem cząsteczek, że prawdopodobieństwo powtórzenia się takiej zbieżności praktycznie nie istnieje. Inni uczeni uważają, że materia i energia mogą mieć zakodowaną zdolność do rozszerzania się i łączenia cząsteczek. Oznacza to, że we wszechświecie może istnieć pewna liczba planet, na których występują warunki sprzyjające powstaniu życia, choć może być ono bardzo odmienne od naszego. Wciąż nasuwają się wątpliwości dotyczące założeń naukowych o obranych technik badawczych: nie wiadomo, czego właściwie szukamy i czy wybraliśmy dobre metody. Poszukiwania życia poza Ziemią przypominają błądzenie po omacku i są wciąż ponawianą próbą zaspokojenia fantazji o innych, lepszych światach.
Kiedyś za taką fantazję uznawano pogląd, że Ziemia obraca się wokół Słońca.
A jednak się obraca.
Wciąż brakuje dowodu na istnienie życia na Marsie
Naukowców, pisarzy i artystów fascynuje możliwość "przeprowadzki" mieszkańców Ziemi w przestrzeń kosmiczną. Być może , w przyszłości uda się kontrolować siły grawitacyjne - powstaną wtedy latające miasta opisywane często w powieściach science fiction.
Od dawna poszukujemy istnienia życia we wszechświecie. Być mnoże, tajemnicze ślady znajdowane w różnych miejscach na Ziemi są powodem odwiedzin odwiedzin przybyszów z innych planet.
Układ Słoneczny: niebieska kula pokryta zielonymi i żółtymi plamami to ziemia - planeta ludzi, a niewielka czerwona kula tuz za nią Mars. Czy nasz kosmiczny sąsiad rzeczywiście kryje wciąż nie rozwikłaną tajemnicę życia? Czy wewnątrz ogromnej pomarańczowej kuli Jowisza mogą kryć się żywe organizmy?
Fale radiowe płynące z przestrzeni kosmicznej wpadają do olbrzymiego talerza radioteleskopu, następnie odbijają się od niego i skupiają w jednym punkcie.
Jeśeli kosmici korzystają z urządzeń emitujących fale radiowe, to moe już wkrótce ich znajdziemy - właśnie dzięki temu przyrządowi. Jednak analiza fal radiowych jest bardzo trudna, po drodze napotykają wiele zakłóceń
W międzynarodowym Muzeum UFO w Roswell można zobaczyć, jak wygląda mieszkaniec odległej planety - ciało kosmity jest kopią wykonaną na podstawie zdjęć z domniemanej sekcji zwłok rozbitka z latającego spodka. Jego twarz, często pojawiająca się na okłakach ksiązek o UFO, stała się już symbolem.
Komentarze
Prześlij komentarz